….

byle do marca….no i mamy już marzec….
nawet nie wiem kiedy ten czas minął…

jeszcze tylko kilka dni i młoda skończy już osiem lat….
na pierwsze półrocze wyróżnienie przed całą szkoła za wzorowe zachowanie …
zapisała się do dwóch bibliotek….tak chętnie i dużo czyta….

z informatyki troche gorzej…ale nie można być dobrym we wszystkim….prawda?!

wczoraj oglądałam kasete jak Gwiazdeczka miał rok…a później dwa lata….cudowne wspomnienia….taki śliczny mały Aniołeczek….
i do tej pory Jej to pozostało…a do tego ciągle je i tańczy…:))

a ja? cóż….żyje chwilą obecną…starając się nie myśleć co będzie za rok…lub dwa….bo przecież może w ogóle nic nie będzie…
martwienie się na zapas nie przyniesie mi na pewno nic dobrego….
póki co mój umysł nie wybiega poza rok 2012…

cała reszta później to zbyt odległa przyszłość która nawet nie wiadomo czy przyjdzie….
jak to kiedyś śpiewałam…nie pytaj mnie o jutro….to za tysiąc lat…..

tia….koncerty to też miłe wspomnienia…..

szkoda , że wszytsko poszło nie tak jak miało…

może wówczas jadłabym dziś ten tort….
a tak nawet życzeń złożyć nie mogę…..

eh…życie….