no i właściwie już po ospie…..młoda wkońcu może chodzić do przedszkola…ku Jej i naszej radości…
i jedną chorobę zakaźną mamy za sobą….

a ja tymczasem dalej zgłębiam wiedzę na temat dobowych i tygodniowych nadgodzin….
nie ma jak miło spędzać wieczór…:PP

conajmniej jak bym nie miała przyjemniejszych rzeczy do robienia…:PP

na szczęście „moja bajka” i ” mój książe” to bardzo przyjemny scenariusz…..:))

biedroneczki są w kropeczki a Martynka jest w białe  ciapki…
a do tego aż za bardzo przypomina o sobie bo……. ma ospe…..

i przybiera barwy wojenne….białe….ochronne….

ale mimo całego cierpienia jest bardzo dzielna….
bo nie drapać się kiedy tak bardzo swędzi to wielka rzecz…..:))

a my jesteśmy z niej bardzo dumni…:)