..

bal przebierańców zaliczony do udanych…
mój Aniołek był najpiekniejszą Bellą w okolicy….:)
a te wszystkie zawistne dzieciaki wystrzeliłabym najchętniej w kosmos…..
tak dla przykładu….

poza tym obawy przed różyczką naszczęście okazały się bezpodstawne….
a te wszystkie krostki są jedynie dziwnym uczuleniem na nie wiadomo na co…..

za to ja jestem piękna……!

zaskoczeni?
nie ma się co dziwić…..
ja sama jestem w szoku…:PPP

im człowiek starszy tym mniej wemy twórczej….

ogólnie jakieś choróbsko panuje i siły odbiera…
i stąd chyba mniej zapału….
i do pisania i do wszystkich innych czynności…

młoda po burzliwym tygodniu wkońcu wróciła do stanu wcześniejszego i jest jak aniołek…
niestety to chyba skutek uboczny gorączki…
ale ja mimo wszystko nadal się łudzę że może jednak diabełkowi znudziło się dokazywanie….
oby tylko jutro na ten swój bal mogła pójśc….
bo sukienka w szafie juz od 3 tygoni czeka….

za to do mnie wczoraj przyszedł Antonio…..
podanie przyniósl….
i chyba był mocno zdziwiony moim zaskoczeniem…..
bo przez chwile patrzyłam na niego niedowierzając…..
jak widać na świecie są ludzie bardzo do siebie podobni…..
albo niestety…tylko podobni….

za to ja jestem za męska….za mało wylewna….nedotykalska…..i niech bedzie że za gruba…..a co mi tam…..jak już to już…

i jak Ty ze mną wytrzymujesz?!