..

takie poranki jak dzisiejszy mogą bywać choćby i codziennie….
nawet nie przeszkadzał mi fakt że obiad przez to był znacznie później….
po takich niespodziankach obiadu mogłoby w ogóle nie być…:P
a i tak nie poczułabym głodu…..

dziękuje za czułe i łagodne posmeranie mojego serca…..
teraz licznik może znowu bić od początku……
a zostało juz bardzo niewiele…..:)

.

no to sprzątanie świateczne uważam za zakończone…..:))
wszystko co miałam w planach zrobić juz zrobiłam….
prezenty kupione….co więcej połowa z nich już zapakowana…..
teraz tylko kulinarne przygotowania i święta mogą się zaczynać….

oczywiście już się schizuję czy o czymś nie zapomniałam….czy wszystkiego wystarczy i czy będzie smakować….
no i czy z prezentami w gusty obdarowanych trafiłam…..

zawsze znajdzie się powód żeby się pomartwić…..tak zapobiegawczo…:P

w pracy młyn…a właściwie kociokwik…..
nie dość że koniec roku to jeszcze ta dotacja…..
chwilami nie wiem juz jak się nazywam…..
a gdzie tu do końca…..

młoda wczoraj była ślicznym pesterzem na jasełkach w przedszkolu…..
przejęta wyśpiewywała nam kolędy już od tygodnia…
i nie miało znaczenie która aktualnie była godzina…:P

lampion mimo że powiedziała mi o nim prawie na ostatnią chwile został kupiony i mogła rozświetlić drogę Jezuskowi…
i przynajmniej pani Hanka zła nie była….

a poza tym Słoneczko to Ty nie wiesz że przedstawienie to było w czwartek?!:PPP

własnie dlatego że powinnam się odchudzić przed świątecznym szaleństwem zajadam się  marcepanem….
taka nowa dieta….cud…. bym powiedziała……
i to dosłownie….
bo smak marcepana jest cudnyyyyyyy:PPP

aczkolwiek ostatnio wyczaiłam inne smakowite słodkości….
ale niestety to szwagier dostał je od mojego Aniołka a ja załapałam sie tylko na dwa kawałeczki :PP
apeluję aby następnym razem taki kartoniczek trafił do mnie…:P

tylko wówczas to ja juz się na pewno nie odchudzę…..

młoda odlicza dni do gwiazdki i im bliżej tym bardziej się doczekać nie może….
bo po pierwsze…czajnik pony….
po drugie autobus polly….
po trzecie pmietnik na zameczek zamykany…..
poprostu szaleństwo….

prawda że nie ma się Jej co dziwić?!

a na gwiazdce w przedszkolu będzie przebrana za pasterkę…:))
i teraz śpiewa nam przez cały czas kolędy…
aż Dziadek zapytał czy Ona jakąś świętą zostanie…:PP

no co do Jej świętości to ja mam ogromne wątpliwości:PPP
zwłaszcza czasami…..:))))