….

no nie piszę….wiem że nie piszę….
ale za bardzo nie mam kiedy….
cały obecny tydzień walczyłam z papierkową robotą….i powiedzmy że jej troche ubyło….
ale co zrobie jedno to drugie dochodzi….

poprzedni tydzień walczyłam  z wszami u młodej….
bo z przedszkola niespodzianke przyniosła…jakby nie miała co innego ciekawszego do zabrania…:P
pózniej każdego kolejnego dnia martretowałam ją sprawdzaniem głowy….żeby mieć pewność że nic nowego nie doniosła…
zresztą do dziś jej głowe  sprawdzam a do przedszkola wychodzi lekko zalatując octem….
bo każdy babciny sposób jest dobry żeby więcej nieproszonmych gości we włosach nie mieć…:)

do tego listy do gwiazdora….
bo trzeba było wysłać….:P

spanie na podłodze…..bo się nad ranem chyba cos Martynie pomyliło i zamiast przyjść do mojego łózka to sie z kołdrą i poduszką przeniosła na podłogę..:PP

ehhhh….
i tylko doba nie chce się wydłuzyć……

oby do jutra…:)*

dlugi weekend okazał się weekendem pełnym w wieczorne odwiedzanie mojego miejsca pracy….
bo w ciągu trzech dni aż trzy panny zwiały z ośrodka…w tym jedna w piątym miesiącu ciąży skoczyła z okna.na pierwszym piętrze…
nie ma jak miła atmosfera w pracy:PP

 za to moja miłość zaskakuje mnie każdego dnia…
najpierw ślicznym pierścinkiem…..
a dziś kozaczkami…..dokładnie tymi które tak bardzo mi się podobały….

młoda też przeszczęśliwa bo ma Go na codzień….
a i ja nie narzekam…..:)))
muszę się tylko przyzwyczaić do tego rozpieszczania i przestać się wstydzić za każdym razem kiedy czułości jest więcej niż przywykłam….

za to młoda prezent na gwiazdke dostanie rewelacyjny…..
bo gwiazdor w tym roku się postarał..:)))

oj będzie szaleć z radości….będzie szaleć….:)))

ostatnio zostałam zniewolona przez „ungaro”….na własne zyczenie…..
ale co ja mogę poradzić na to że ten zapach tak na mnie działa…:))
ehhhh….
gdybym jeszcze mogła czuc go w pełni a nie tylko jedna dziurką od nosa….:PPP
tylko czy wówczas dałabym radę udźwignąć ogrom przyjeności jakie z tym byłyby związane…..?!

już wystarczy że szukam po biurze telefonu komórkowego który podobno gdzies zapodziałam jednocześnie przez niego rozmawiając…więc jak widać niezle zakręcona jestem ostatnio…:))

a mówią że miłość jest czekaniem na pukanie do drzwi….
a ta moja pachnie wlaśnie unagro…:))
i nie puka…tylko dzwoni…:PP

za to młoda rozbrajajaco słodka…..wiadomo jedno przwinienie i szlaban na komputer….
więc woli się dobrze zastanowić zanim coś zrobi złego….
nie żeby nie chciała mnie martwić z dobrego serca….
jedyne z czego to wynika to z wyrachowania..PP
nie ma jak mieć 5 letnią spryciurke…..:))

a na spokojną noc i miły poczatek dnia polecam :
Maryle Rodowicz……… racje ma śpiewając że i na odległośc kochac uczą się co dzień…..

działa jak balsam…..na zbolały kręgoslup zwlaszcza…:))