….

młoda znowu kaszle…dziś idziemy ponownie do lekarza…

ostatnio lista Jej zyczeń powiększyla się o klocki lego…
bo te nasze są juz na tyle stare że nie dają się składać…
poza tym cały czas na liście jest domek Fifi…
sama Fifi…
nowa książka o elfach…
oczywiście cos z odlotowych agentek…
rolki…ale to naszczęście wie że musi byc troche starsza…:)
itp….

nawet na połowe z tego mnie nie stać…
a poza tym mój stan emocjonalny jest na granicy przepaści……
mam tak ogromnego doła że nawet nie chce mi sie tego komentować…
jest fatalnie..

juz dawno przypuszczałam że On zmienił zdanie….
szkoda tylko że zapomniał mnie o tym poinformować…
a podobno nie chciał mnie juz więcej ranić…..

za to weekend pieknie słoneczny…
przepełniony babskimi ploteczkami….
i jak widac bez alkoholu tez mozna sie dobrze bawić…:))

….

no i jestem ostatni dzień w pracy….ku memu przerazeniu…póki co nie ma pewności czy tu wróce…
ale nadzieje mam ogromne…
psychicznie jakos się trzymam..ale lekko nie jest…
dlatego słucham w pracy Jamala…..no co…..trzeba dzieci właściwie edukowac:P

pogoda sprzyja miłości…a mimo że moje oczy ciągle w gotowości to żadnego Antonia w zasiągu wzroku  nie ma…
no ale skoro ja ostatnio gołego brzucha faceta który siedział obok mnie nie zauwazyłam to nie ma się co dziwić że całej reszty tez nie dostrzeagam:P

młoda znowu zaczyna kaszleć a ja już chyba osłuchałam się tego dźwieku i nie robi juz on na mnie takiego wrażenia..
co nie jest równoznaczne z tym że to olewam….
poprostu mniej emocjonalnie do tego podchodze….bo inaczej juz dawno serducho przestałoby mi funkcjonować…

a poza tym głowa do góry…pierś do przodu…(tzn. zarys piersi:P) i się nie dawać….( chociaż czasami by mozna )….

….

juz dawno nie miałam aż tak wspaniałego weekednu…
coprawda z piątkowego wieczoru pamiętam zaledwie sms-y które przychodziły wieczorem z pytaniem czy kocham Najwazniejszego…ale z racji na stan odczytałam je dopiero rano a wówczas straciły juz na wartości:P

za to w sobote mimo że jak nigdy wcześniej strasznie nie miałam ochoty jechac do Ina na impreze…ale przecież Bartus czekał…
a poza tym umówilismy sie z Szymonami na skypa….to pojechałam..
ale nie byli na skype…zrobili cos o wiele lepszego…przyjechali z Wrocławia….
i tym oto sposobem moglam wkońcu natulić nacałowac nanosic i nazachwycac się sliczna Dorotką….
pradziadek przeszczęsliwy że wnuk mu córcie swoja przywiózł pokazać…
i właściwie to nie mogliśmy się malestwem nacieszyć..
dobrze że są zdjęcia bo to była tak ogromna niespodzianka że wydawało się później że nam się to tylko zdawało…

super takie maleńswto…juz zapomniałam jak to jest mieć taka mała kruszynke…
Martynka przy Niej juz taka duża…samodzielna…a tu taki okruszek który cały czas potrzebuje uwagi….ehhh…
i tak słodko pachnie….:))
a najbardziej podoba mi się taki mały model rodziny….2+1….a nie tylko 1+1…..
może kiedyś i nam sie uda..:))

a poza tym czyż słowa piosenki Kancelarii…zabiore Cie….nie są tymi które chciałoby sie usłyszeć..?!

mialam zajęcia z Damianem…tym samym który nadal nie bardzo zna literki…
i po głównych zajęciach zrobiłam mu quiz…czyli naukę w formie zabawy….
dostał pytanie: gdzie może pływać nawet ten, kto nie umie pływać?
a) w Adriatyku, który jest ciepły
b) w Morzu Sargassowym, które jest gęste od wodorostów
c) w Morzu Martwym, które jest geste od soli

na co Damianek mi odpowiada że na basenie…
- Damian ale jak ktośw ogóle nie potrafi pływać to na basenie też nie bedzie umiał..
- nie? a jak by się połozył na wodzie?
- no jak nie umie się utrzymac na wodzie to pójdzie na dno..
a poza tym masz trzy odpowiedzi z której masz wybrac jedną i nie ma tu wymienionego basenu..

mysli mysli a że nie bardzo mu to wychodziło to podpowiedziałam mu że chodzi o odpowiedź c i tłumacze dlaczego…
że to przez zasolenie itd…że można leżec na wodzie nawet jak się pływac nie umie….na co Damianek pyta:
- to jak bym chciał jebnąć nura pod wodę to bym nie dał rady?!

no i mnie rozbroił…literek nie zna…ale z przeklinaniem radzi sobie całkiem dobrze..:)

za to wczoraj miałam destrukcyjny dzień…jakoś tak prawie wszystko czego się dotknełam psuło się …
najpierw okulary…spadły nagle same z siebie z mojego nosa….rozsypały się…ze starosci chyba…
teraz wiem co i mnie czeka niebawem:P
po pracy byłam już wybrać nowe…w poniedziałek do odbioru…o cene prosze nie pytać bo az dech zapiera….

później żelazko przestało działać…nie nagrzewa się i tylko ono samo raczy wiedzieć dlaczego…bo tata próbował dostać się do wnętrza ale niestety żelazko ma chyba jedno życie i ani jednej śróbki ani żadnej innej cholery która by pozwoliła je otworzyć….
tak więc prasuje teraz takim byle czym…
a na koniec zlamałam grzebyk do brwi…i też nie celowo…poprostu go złapałam….
aaaa…no i zapomniałam że jak ostatnio o mały włos nie złamałabym sobie palca u reki…który zesztą o dziś boli to był mały pikuś…bo wczoraj złamałabym dwa kolejne…tym razem od prawej nogi….
i Bóg mi świadkiem że nie mam pojęcia jak ja to robie….
ale najpewniej zaczynam sie sypać…..i to jest chyba najbardziej prawdopodobne wytłumaczenie:)))

chciałoby się zamknąć oczy i wyobrazić sobie że dusza opuszcza ciało i gna ku raju gdzie wszystko jest prostrze…
do Nibylandii pełnej kwiatów, słońca i miłości…
w powietrzu byłoby słychać dźwięk dzwonków poruszanych przez ciepły letni wiatr pełen rozkoszy..
potem poczuć delikatny dotyk ust  na wargach…
i cieszyc się każdym musnięciem…bez końca…
ehhh…

chyba się rozmarzyłam…
a tymczasem za oknem mokro i zimno…
a młoda powiedziała mi wczoraj że chce miec dzidziusia i że to ja mam urodzić Jej brata albo siostre…
a jak powiedziałam że nie mam z kim mieć dziecka bo nie mam ani męza ani chłopaka to powiedziała że mam popytać swoich kolegów…może którys nie ma dziewczyny i sie zgodzi….

no proszę…dla niej nie ma żadnych problemów…
ojj..żeby to wszystko rzeczywiście było takie proste…:)

…….

głos Serj Tankian`a poznałam kilka lat temu kiedy to Najważniejszy poznawał mnie z Systemem….
a teraz jego piosenki Sky is over nie moge wyrzucić z głowy….i nawet nie chcę…bo fajna jest…

Czy chcesz mnie uwięzić kochanie
z rozczarowania oszaleję
bo choćbyśmy nawet nie mogli pozwolić sobie na to
niebo jest zamknięte …….

a poza tym dzisiaj lepiej nie wchodzic mi w drogę….
uprzedzam…. i nie radzę….

……

no jak widac wiosna zagościła u niektórych na dobre…:))
Piotruś gratuluje najsłuszniejszej decyzji jaką można podjąć….
obyście mieli same słoneczne dni i całą gromadke ślicznych aniołeczków..:))

aż się serce człowiekowi raduje jak inni są tacy szczęśliwi..:))

gdyby jeszcze marcepany były….
ale niestety mieszkam w jakimś dziwnie zapomnianym przez dostawców mieście gdzie można kupić tylko batoniki które nawet nie leżały obok marcepana i tylko w nazwie go mają….a ja chce dużego….niemieckiego…najlepszego jaki może być….!!

dobrze że przynjamniej młoda nie sprawia póki co kłopotów…..śpiewa tylko bez przerwy….tuli się i mówi że nic się nie stało że zepsułam Jej nową skakanke…
to nic że gdyby zabawki nie były tak porozwalane po całym pokoju to pewnie bym się nie potknęła o tygrysa i pewnie nie zdeptałabym plastikowej raczki nowej skakanki….no ale przecież to było niechcący….więc Ona mi wybacza…
a ja mam wybaczyć dziadkowi że popsuł nam szafe….a dziadek ma wybaczyć Jej że rozbiła mu talerz….
bo to wszystko było niechcący….
no więc mieliśmy wczoraj dzień wybaczania….:))
i odrazu lepiej..:)

…….

no i nie mam juz dostępu do Antonia…
pozostawił mnie samą…taką biedną…nieświadomą zakończenia….
bez miłości…..
ehhh…..
że też musieli mi zakodować kablowke….:P

a poza tym nie mogę głaskać facetów bo jak to powiedziała mi moja córka przestanie mnie lubić….
a ja tylko posmerałam go po nosie….:))
ale cóz zrobić kiedy młoda nawet później juz patrzyć na faceta nie chciała bo podobno się znudziła juz jego widokiem….
to jest dopiero przerazająca szczerość…:)))

nie ma jak dostać kosza u pięciolatki:))
ale Piotr nic się nie martw…:))

za to wczoraj mówi:
-Mamus a Pudzian to jakoś mało ma tych włosów…
- no bo on łysys jest….
- nie mów tak…nie wolno tak mówic…gdyby on to usłyszał byłoby mu przykro że jego dziewczyna tak na niego mówi…
- ale przeciez ja nie jestem jego dziewczyna..
- nie? to juz go nie lubisz?
- no lubie..ale go nie znam…
- no wiesz…on Cie zna…to wystarczy..

po czym jak zobaczyła jak tańczy to zdziwiła się że w ogóle on tak potrafi i kiedy tak z nią  albo ze mna zatańczy…

nie ma jak córcia która zna gusty swojej mamy….fajnie zbudowany facet który do tego umie tańczyć…..
aczkolwiek az tak duży jak Pudzian to byc nie musi…połowa niego by wystarczyła….:PP

ps…spalimy jej chate?

……

najpierw Tata ma do mnie pretensje że za cieńko ją ubieram do spania i przez to tak długo kaszle…
po czym kupuje jej loda…bo tak ładnie słonko świeciło….
i teraz powiedziałam że jak znowu zacznie zbyt mocno kaszleć to niech się dziadek o to martwi….
bo przecież chyba myślal jak loda kupował….

za to Antonio nie wiadomo dlaczego powiedział jej że to przecież ona przestała go kochać a jemu jest żal tych wszystkich niewypowiedzianych słów…
a ona zaprzeczała..bo przecież to on zawinił..ale to nie zmienia faktu że nadal go kocha….mimo wszystko…
i nawet jeśli do tej pory tylko kłamał to niech robi to nadal bo najważniejsze jest tylko to że jego serce bije dla niej…
bo ona chce w to wierzyć…nawet jesli to nie prawda…
i wówczas on szepcze żeby częściej mu mówiła że go kocha…..
i ona mówi…..znowu i znowu….
i tylko ustom brakuje pocałunków..
tylko czy Manuela pogodzi się z tym że Antonio nie jest tylko jej…?!

i co ja zrobie jak mi kanał zablokują?! nie dowiem się co bedzie dalej…..
i jak żyć bez Antonia….?!
ehhhhh…..
dobrze Aniele że przynajmniej Ty ogarniasz mnie swymi ramionami i naprawiasz wszystko to co popsuł zły los…

ps. JADE W GÓRY!!!